wtorek, 23 grudnia 2014

Świąteczne prezenty/ pak pak pakowanie/ cz.3

Oczywiście nie zdążyłam zrobić wszystkiego zgodnie z planem. Maszyna mi się zacięła, plątała nici i nie miałam sił już jej rozkręcać i rozpracowywać. Zabrałam się za gotowanie i pakowanie. Dostaliśmy tyle ciepła od innych. Tyle prezentów cudnych, że nie sposób słowami podziękować. A tu jeszcze świąt nie ma. Czekam za resztą prezentów  i wypatruję kuriera, sprawdzając nr paczki przewozowej i jej śledzenie, co 15 minut. I jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że część prezentów dotrze dopiero po świętach- choć gwarantowali :(:(:( No nic przyszły rok  prezenty robię w listopadzie. Wrzucam na szybko pomysły jak zapakować cudne dary. Część z nich stała się inspiracją, ale sama ich nie wykonałam. Część pomysłów z poprzednich lat.


prezent cudnie zapakowany od sąsiadów :)


Bajkowy rysunek na paczce z przepysznymi pierniczkami ;)

Bajkowe gwiazdki, literka, i papier

Omniom mniom pysszzne renifery, aż musiałam się podzielić smakiem z innymi :)






Grzaniec domowy bezalkoholowy - inspirowany Fonte




Amarantus prażony świetnie się sprawdza do zdobienia no i jaki zdrowy

Bo w końcu się zobaczyliśmy, a Pani piernikowa będzie wisieć na choince i przypominać o dobrych ludziach :) No i kawalera już ma - ten wyżej z chęcią by powisiał na gałązce tuż obok











Buziaki NTKD


PS. postanowienie noworoczne - obiecywać tylko wykonalne rzeczy :)


zapraszam na fb



Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści, które są moją własnością i stanowią przedmiot prawa autorskiego.


czwartek, 18 grudnia 2014

Świąteczne prezenty/ ja pierniczę/cz.2

Ja pierniczę, czyli jak podarować pierniki, aby nie było standardowo, czyli nawalone orzechów, cukrowych posypek, lukru, czasami żurawiny. Takie też są dobre, ale jakie oczywiste. (Choć z chęcią takie przyjmujemy- brzuch mój uwielbia takie misz- masze.) Już nie wspomnę o tych, co pracują jako wiedźmy korzenne... to już w ogóle sam zapach piernika przyprawia o mdłości. Poniżej dużo zdjęć, każdy się zorientuje, co jest czym i które zdobiłam z A.na rękach, bo przytulas z niej ku mojej radości - choć nie ukrywam, że chciałabym, aby wyrosły mi dodatkowe ręce :)

Zagrasz ze mną?  
czyli 28 kostek i mega dużo radości :) Można grać o to kto zmywa ( bo jeszcze zmywarka nie osiągnęła gabarytów mikro, aby ją upchnąć w naszej mikro kuchni), albo kto wygrywa zjada wszystkie. Podarunek dla wytrawnych graczy:P Jeśli ktoś ma wykrawaczkę- to wyjdą ładniejsze. Jeśli ktoś ma pędzelek lub małą szprycę cukierniczą- tez wyjdą ładniejsze. Ale z sercem robiłam - trza docenić :)













Skandynawskie klimaty
bo jak już kiedyś pisałam na starość wrócę do Finlandii. Już nie będę zbierać groszku, będę dzianą znaną archiwistką na emeryturze sadzącą kwiaty i dokarmiającą łosie i renifery. A na zimne dni będę wyjeżdżać do willi w Chorwacji :) Jednak naukę fińskiego od czegoś trzeba zacząć i można to zrobić ze ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM :)

konkurs: co to za krzyżówka zwierząt? :)

prototyp sarenka zmieniła się na ciastku w renifera :)


Ciacho z przesłaniem

można napisać wszystko na takim ciasteczku. Od wyznania miłości po podpis. Ogranicza nas tylko wielkość ciasteczka.Nie mam jeszcze typowo świątecznych, bo najlepsze są świeże, ale wrzucam choć takie na inspirację:)






Kolejna część jeśli Ł. zajmie się A. w weekend będzie o szyciu lub pakowaniu prezentów. Jeśli się nie pojawi do poniedziałku, wpis, to kiepsko z prezentami od nas będzie :) 


NTKD zarobiona po pachy

 i aż nie mogę uwierzyć, że takie słabe zdjęcia wrzucam. Oszzzzzzzz spadłam z jakością oj spadłam.

PS. nie ja jedna wpadłam na pomysł z panem ciastkiem i reniferem, więc mój geniusz nadal muszę odkryć i udowodnić  na innych  pomysłach :) 



zapraszam na fb



Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści, które są moją własnością i stanowią przedmiot prawa autorskiego.


niedziela, 14 grudnia 2014

Świąteczne prezenty/alter ego pana ciastka/ cz.1

Obiecałam 100 lat temu napisać post świąteczny z pomysłami na prezenty ręcznie robione. Takie są najlepsze, bo z sercem w środku. Przygotowując się do świąt i szykując z Mamą listę prezentów uświadomiłyśmy sobie, że wszystko, co najpotrzebniejsze mamy, że czego nam najbardziej potrzeba to swojego towarzystwa, odrobiny czasu tylko dla rodziny bez pośpiechu, z graniem w Rummikuba lub Scrabble oglądając Kevina samego w domu. W tym roku nie chcemy szaleć z prezentami świątecznymi wydając mnóstwo kasy- robimy sobie prezenty i tak na bieżąco przez cały rok:) Dlatego postanowiłam dla każdego zrobić coś smakowitego lub miłego lub zabawnego. Przy okazji zdradzam moją coroczną dewizę świąteczną: BYĆ, A NIE MIEĆ :) Trochę niespodzianki jednak nie wyjdą, bo rodzina i przyjaciele też tutaj zaglądają (albo tylko oni:P), ale będzie choć mała zagadka - taki fistaszek do zgryzienia- kto i co otrzyma:) Post podzieliłam na kilka części, więc częściej trzeba będzie tutaj zaglądać w przyszłym tygodniu, aby się inspirować :P 
Przy dźwiękach świątecznych piosenek Michaela Buble (wiem, wiem żenua, ale lubię :) ), rmf classic, open fm alternatywnych rockowych świątecznych utworów z przewagą All I want for christmas, przygotowuję plan działania.
Wersja robocza (podkreślam, że robocza, bo nie wiem czy się wyrobię :)) świątecznych pomysłów zakłada następujące serie:
  • kulinarna 
    • ciacho z przesłaniem
    • Alter ego pana ciastka
    • zagrasz ze mną?
    • pani mikołajowa - czyli kusząca świąteczna babeczka
    • czekolada-nadzienie-czekolada
  • krawiecka
  • pakowania
  • ozdób i kartek
  • bezseryjna (jak coś wymyślę i nie da się tego nigdzie przypasować :))

Zeszłoroczne pomysły na świąteczne prezenty 2013 można obejrzeć tutaj oraz tutaj.


ALTER EGO PANA CIASTKA

A w tym roku zaczynamy od alter ego pana ciastka. Czyli spojrzenia z trochę innej perspektywy. Zastanawiałam się długo jak tutaj w tym roku ozdobić pierniki. Nie chciałam powielać pomysłów z poprzednich lat, więc kreatywność ruszyłam. Z dzwoneczków elfie czapki robiłam, aby choć kształty nadać piernikom inne i dodać trochę świeżości. Pana ciastka wykroiłam i nie to, że wydał mi się jakiś mało świąteczny, chyba się przejadł swoim wzorem. Na szczęście ujawnił swoje nocne alter ego i zamienił się w renifera :) zrobiłam tylko jednego na razie - pozostałe czekają na kolejne warstwy lukru - w wersji testowej, więc nie jest idealnie estetyczny - sorki. Zbieram jednak pomysły, więc pierwsze wykonanie niech zostanie mi wybaczone :) Jest trochę wymagający cierpliwości i poświecenia czasu, ale warto czekać aż kolejne warstwy lukru zastygną:) Czego się nie robi dla bliskich :) A przy okazji dialog z mym lubym, zawsze wspierającym, ukochanym krytykiem.

żona(w podskokach do pokoju z gębą śmiejącą się, że pomysł wpadł do głowy, pędzi niczym struś pędziwiatr, bezszelestnie jak elf bo dziecko śpi, z machaniem rękoma i z dumą wkracza, ba wlatuje do pokoju oznajmiając swój geniusz... a może to Ł.przyszedł do kuchni ... już nie pamiętam :P): zobacz, zobacz pan ciastek będzie reniferem.
mąż: to chyba bardziej krowa?!! (krótko i stanowczo)

Jak się odpowiednio zaleje oczy pana ciastka lukrem to jednak wychodzi renifer :P Lukier robiłam sama, przy uzyciu czekolady i masła pewnie by wyszły bardziej lśniące, ale na szybko były robione. Poniżej foty renifeciacho:)

Też was denerwował zwijający się papier? Jak przy wypieku pierników zaczyna śmierdzieć spalonym plastikiem to zapomnieliście ściągnąć klipsa :)


sorry za brzydką fotę, ale o 23;30 ciężko o dobre światło u nas







 i uwaga..... alter ego pana ciastka :)






Pani Reniferowa w wersji roboczej :)





Krowa i kurczak... yyyy krowa i renifer :)




NTKD świątecznie przytula :*
oczekujcie kolejnej części już niebawem

dla rozbudzenia wyobraźni będzie o ...

zapraszam na fb



Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści, które są moją własnością i stanowią przedmiot prawa autorskiego.





MA-MA

Łzy ciekną ze wzruszenia. W wigilię Mikołajek usłyszałam MA_MA. W wigilię Mikołajek usłyszał TA_TA. Takie oto prezenciory dostaliśmy od córki kochanej, choć płakała wtedy  i mama było zapewne słowem, które najlepiej wyraziło jej niezadowolenie i chęć przytulenia to i tak ryczałam jak bóbr. Tato też był szczęśliwy. Kolejny raz dzisiaj, Tatko głaskał córcię walczącą z ząbkowaniem, kiedy pomiędzy jękami i płaczem usłyszałam MA_MA. Wyraźnie MA_MA. A kiedy przybiegłam, jakby uspokoiła się na chwilę. To na pewno nie jest jeszcze ten etap świadomego mówienia(?), ale i tak były to najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam. Oczywiście się wzruszam za każdym razem, kiedy odtwarzam sobie w pamięci dzisiejsze dwie sylaby wypowiedziane przez naszą córeczkę. Cudownie jest być mamą, cudownie jest usłyszeć to słowo od swojego dziecka.

 MA_MA




 MA_MA

NTKD
Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć oraz treści, które są moją własnością i stanowią przedmiot prawa autorskiego.